Kolejny mecz ligowy rozegraliśmy w Suchym Lesie, gdzie zmierzyliśmy się z wymagającą ekipą Suchary Suchy Las. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, choć jego przebieg zostawia spory niedosyt.
Pierwsza połowa była wyrównana, ale to my wyszliśmy na prowadzenie. Kluczowa akcja zaczęła się od dalekiego, precyzyjnego wykopu kapitana Krzysztofa Mamli, który idealnie uruchomił Łukasza Sałatę. Ten zachował zimną krew i pewnym strzałem dał nam 0:1.
Gospodarze doprowadzili do wyrównania jeszcze przed przerwą, ale sytuacja była mocno kontrowersyjna — chwilę wcześniej nie został odgwizdany faul na Tomaszu Kapturzaku, co miało bezpośredni wpływ na rozwój akcji zakończonej bramką na 1:1.
Po zmianie stron sytuacja na boisku wyraźnie się zmieniła. Zawodnik gospodarzy obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę, przez co Suchary przez całą drugą połowę grały w osłabieniu. Mieliśmy więc wszystko w swoich rękach — przewagę jednego zawodnika, inicjatywę i rosnącą kontrolę nad grą.
Niestety nie przełożyło się to na kolejne bramki. Mimo że cisnęliśmy, tworzyliśmy sytuacje i byliśmy stroną dominującą, zabrakło skuteczności i chłodnej głowy w kluczowych momentach.
Końcowy wynik 1:1 zostawia niedosyt — to był mecz, który mieliśmy realną szansę wygrać. Teraz czas wyciągnąć wnioski i zamienić przewagę w konkrety w kolejnych spotkaniach.
